Zapasy się skończyły!
Przy wizytacjach większych miast kupujemy zawsze po kilka słoików/butelek oryginalnego Golden Syrupu – złocistego syropu. Najczęściej firmy Silver Spoon i najczęściej w Kuchniach Świata czy Almie (ale nie tej zielonogórskiej, bo oczywiście nie ma).
Używamy często ­- do ciastek z chilli, chińskich ciastek księżycowych, udek z kurczaka na ostro, do deserów wszelakich, świetnie sprawdza się też jako zastępstwo w przepisach, w których znajduje się melasa. Golden syrup to taki MuszęMiećWSpiżarni. A skoro się skończył, a na wyprawę zamiastową się chwilowo nie wybieramy, to trza się poratować i sobie podrabiany Golden Syrup przyrządzić samemu. Wam też polecamy – warto zrobić, zobaczycie, jak często Wam się przyda.
To także świetna alternatywa dla Kubusiów Puchatków uczulonych na miód – przy odrobinie wyobraźni i dobrych chęci bułka z masłem i Golden Syrupem smakuje prawie tak dobrze, jak ta z prawdziwym miodem. :)

Przepis zaczerpnięty z tej strony.
Z przepisu otrzymacie około litra Golden Syrupu.

Potrzebujesz:

  • 200 gramów cukru
  • 50 gramów wody

W garnku , na niewielkim ogniu, zagotuj cukier z wodą. Gotuj do chwili, aż cukier się skarmelizuje, całość będzie rzadka i będzie miała ciemnozłoty kolor (nie przypal – syrop będzie gorzki!).
Zdejmij z palnika.

Dodaj:

  • 600 gramów wrzącej wody
  • kilogram cukru
  • 2-3 łyżki soku z cytryny

Do gorącej mieszaniny dolej wrzącą wodę (będzie spektakularnie i wybuchowo – zachowaj ostrożność :)). Dosyp resztę cukru i dolej soku z cytryny.

Wymieszaj, zagotuj i trzymaj na malutkim ogniu przez około 45 minut (najlepiej wcale nie mieszając), aż syrup nieco zgęstnieje. Nie musi być teraz bardzo gęsty, zgęstnieje po wystudzeniu. Jeśli jednak chłodny nie będzie wystarczająco gęsty, wystarczy jeszcze trochę pogotować. I odwrotnie – jeśli będzie zbyt gęsty dodaj gorącej wody i wymieszaj.
Wystudź, przelej do butelek. Przechowuj w ciemnym miejscu temperaturze pokojowej.
Jak podają różne źródła, syrop można przechowywać do roku czasu. Nie potwierdzamy, bo nigdy tak długo u nas nie miał okazji stać. :)