Leniwa. Taka jestem. ON też jest leniwy. Nasze dzieci – również też. ;)
Lenistwo nie oznacza jednak, że nie robimy nic. Po prostu robimy dużo rzeczy nie pochłaniających całej uwagi, przy okazji, mimochodem.
A ta szarlotta nie dość, że leniwa, łatwa i szybka, to jeszcze bardzo pyszna.

Potrzebujesz:

  • szklankę mąki pszennej
  • szklankę kaszy manny
  • niepełną szklankę cukru
  • 1,5 kg jabłek, najlepiej kwaskowatych
  • cynamon
  • 200 gramów masła, najlepiej z zamrażarki

Mąkę, kaszkę i cukier wymieszaj w misce.
Jabłka obierz (w wersji ekstremalnie leniwej mogę być nieobrane), usuń gniazda nasienne, zetrzyj na tarce o dużych oczkach (w wersji ekstremalnie leniwej – wrzuć do blendera i rozdrobnij nie za mocno).
Zmrożone albo przynajmniej bardzo zimne masło powinno być starte na tarce. Nie znoszę tego robić, więc masło tnę nożem albo obieraczką do warzyw na cienkie plasterki.

Używam tortownicy 16 cm. Szarlotka wtedy wychodzi bardzo wysoka. Możesz użyć zdecydowanie większej tortownicy (do 23 cm), albo płaskiej blaszki.
Spód tortownicy/blaszki wyłóż papierem do pieczenia. Boki posmaruj masłem.

Na dno wysyp szklankę wymieszanych suchych składników.
Na nie rozłóż połowę jabłek, oprósz cynamonem.
Połóż kilka plasterków masła.
Wysyp drugą część suchych składników.
Rozłóż równomiernie resztę jabłek.
Połóż kilka plasterków  masła.
Na wierzch wysyp ostatnią porcję suchych składników.
Rozłóż równomiernie resztę masła. Ta warstwa masła ma być zdecydowanie największa.

Piecz w temperaturze 180ºC przez około godzinę.
Dobrze na czas pieczenia pod tortownicę podłożyć większy kawałek folii aluminiowej z zagiętymi brzegami albo podłożyć większą blaszkę – tortownica przepuszcza trochę masła i soku i robi się burdello bum-bum. A to leniwa szarlotka przecież ma być, więc lepiej niech się nie skończy pracowitym szorowaniem piekarnika. :)

szarlotka